Czy da się dziś funkcjonować bez supermarketu? Bez promocji, bez „2+1 gratis”, bez półek uginających się od produktów z całego świata?

Postanowiliśmy to sprawdzić. Przez 7 dni jedna osoba robiła zakupy wyłącznie od lokalnych rolników i producentów. Bez marketów, dyskontów i hurtowni. Oto jak wyglądał ten tydzień – uczciwie, bez kolorowania.


🛒 Dzień 1 – planowanie i pierwsze zamówienia

Zakupy zaczęły się od… planu.
Zamiast spontanicznego „wejdę do sklepu i coś wymyślę”, pojawiło się:

  • planowanie posiłków na 5–6 dni,

  • lista produktów sezonowych,

  • wybór 2–3 stałych dostawców.

Pierwsze zamówienie:

  • warzywa: ziemniaki, marchew, cebula, buraki, sałata,

  • owoce: jabłka, gruszki,

  • jajka, mleko, twaróg,

  • chleb rzemieślniczy.

👉 Już na starcie zaskoczenie: jedno zamówienie = zakupy na kilka dni.


🍳 Dzień 2 – pierwsze gotowanie

Pierwsze śniadanie:

  • jajecznica na maśle od lokalnego producenta,

  • chleb na zakwasie,

  • twaróg z rzodkiewką.

Obiad:

  • zupa jarzynowa z warzyw z paczki,

  • puree z ziemniaków, które… naprawdę smakowały jak ziemniaki.

💬 Pierwsza refleksja: „Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak intensywnie czułem smak prostych produktów”.


🧾 Dzień 3 – porównanie cen

Pojawiło się naturalne pytanie: czy to się w ogóle opłaca?

Koszt koszyka na 5–6 dni:

  • warzywa i owoce: ok. 110 zł,

  • nabiał i jajka: ok. 55 zł,

  • chleb: 14 zł.

👉 Razem ok. 180 zł.

Porównywalny koszyk w markecie?
Około 160–190 zł – ale:

  • bez tej świeżości,

  • bez tej jakości,

  • często z większą ilością przetworzonej żywności.


🚚 Dzień 4 – dostawa i wygoda

Produkty zostały dostarczone:

  • bez kolejek,

  • bez noszenia siatek,

  • bez kupowania „przy okazji” zbędnych rzeczy.

💬 „Paradoksalnie to było wygodniejsze niż szybkie wyjście do marketu.”


🍲 Dzień 5 – jedzenie bez marnowania

Ponieważ zakupy były zaplanowane:

  • prawie nic się nie zmarnowało,

  • porcje były lepiej kontrolowane,

  • gotowanie było prostsze.

Menu dnia:

  • leczo z lokalnych warzyw,

  • jajka sadzone,

  • kompot z jabłek.


🧠 Dzień 6 – zmiana myślenia o jedzeniu

Zaczęła się zmieniać relacja z jedzeniem:

  • mniej podjadania,

  • więcej gotowania od podstaw,

  • większa uważność na skład.

Jedzenie przestało być „szybkim paliwem”, a znów stało się czymś ważnym.


✅ Dzień 7 – podsumowanie tygodnia

Co się zmieniło?

✅ lepszy smak,
✅ większa świadomość,
✅ mniej marnowania,
✅ realne wsparcie lokalnych gospodarstw,
✅ brak presji promocji i impulsywnych zakupów.

Co było trudne?

❗ brak egzotycznych produktów,
❗ konieczność planowania,
❗ mniejszy wybór „gotowców”.

Ale… po tygodniu nikt nie chciał wracać do starych nawyków.


Podsumowanie

Tydzień zakupów tylko lokalnie to nie wyrzeczenie. To zmiana stylu życia:

  • spokojniejsza,

  • zdrowsza,

  • bardziej świadoma.

I co najważniejsze — realna do utrzymania na co dzień.

👉 Chcesz sprawdzić, jak wygląda tydzień zakupów lokalnych u Ciebie?
Wejdź na FoodFarmer, wybierz rolnika z Twojego regionu i zacznij od jednej paczki. Jedna decyzja może zmienić więcej, niż myślisz.